lis 29 2013

Niewidoczne owoce

Published by at 10:33 under Słowa

(fot. neil2580 / http://www.sxc.hu/)

 

Ile masz osób we wspólnocie? Ile osób pojechało na rekolekcje? Ile osób było na mszy? Ile osób wzięło udział w twojej akcji? Ilu młodych wstąpiło w tym roku do zakonu? To pytania, które często duszpasterze słyszą od swoich przełożonych czy starszych współbraci. Bo w końcu po liczbie poznać owoce naszej pracy, czy dobrze pracujemy. Gdy młodzi przystępują do bierzmowania to i od biskupa można usłyszeć pytanie o liczbę i od razu kalkulacja: mniej czy więcej niż w zeszłym roku. Albo porównywanie do poprzedników z lat 80: wtedy to ludzie nie mieli usiąść, gdy przychodzili na spotkania. Liczbę łatwo zapisać, liczbą łatwo się pochwalić, liczbę łatwo sobie wyobrazić, ale gdybyśmy nie mogli naszej pracy opisywać za pomocą liczb?

Pokusą każdego duszpasterza jest zobaczenie owoców swojej pracy już dziś, maksymalnie jutro. Próbą dla nas jest, gdy pomimo wielkiego wysiłku zdaje się, że nic się nie zmienia, że praca jest bezcelowa i jedynym wyjściem jest wycięcie (zamknięcie grupy-wspólnoty) lub zmiana miejsca naszej pracy, może gdzie indziej będzie łatwiej o owoce.

Dziś w Ewangelii Chrystus polecam nam wszystkim patrzeć na drzewo. Byłoby super, gdybyśmy za każdym razem na nim znaleźli owoce: takie słodkie czereśnie w środku zimy – bajer. Wydanie owocu to nie łatwa sprawa: drzewo musi się do tego dzieła przygotować, potrzebny jest czas. Znam wielu wspaniałych ogrodników, którzy zachwycają się każdym nowych listkiem, nową gałązką, martwią się, gdy coś złego dzieje się z ich rośliną. Trudzą się i trud dla nich jest czymś radosnym i dającym siłę do kolejnego dnia opieki nad drzewem.

Kiedyś rodzice pytali dzieci o oceny w szkole – powoli to się zmienia i dorośli pytają o to czego się nauczyły lub jakie pytania zadały nauczycielom. Chciałbym doczekać takich czasów, gdy ludzie (duchowni czy świeccy) nie będą mnie pytać o liczbę uczestników, ale o nich samych: o wysiłek włożony przez nich w to co robimy oraz o to co robimy i jak. Trudno jest zmierzyć zaangażowanie, trud, pracę, ale to właśnie zadanie dla opiekunów wspólnot, by potrafił zapalać, motywować i pokazywać (wyznaczać) cele krótkoterminowe, które łatwo osiągnąć i chwycić zapał, ale przede wszystkim, by wskazywał na cel ostateczny: życie wieczne.

2 komentarze

2 komentarze to “Niewidoczne owoce”

  1. ministrant pisze:

    Bóg nie karze za patrzenie na drzewo, a każe nam wydawać owoce-im słodsze, tym lepsze. :-)))
    pozdrawiam.

Leave a Reply